Uff,
jeszcze nie doczytalem wszystkiego, bo przed 1.5h wrocilem z Polski i
zostalo sie cos kolo 2000 e-malii i pare tysiecy postow w grupach
dyskusyjnych.
Ale na razie na skroty:
przeprowadzilem inspekcje sklepow spozywczych wszelakich, ze szczegolnym
uwzglednieniem supermarketow.
1. Cuminu nie znalazlem. W opolskim zielarskim znali czarnuszke i koper
wloski, ale nie kmin rzymski czy cumin. Ale kozieradke mieli ;-))
2. Amoniaczku ani potazu tez nie znalazlem, we Wroclawiu poradzono mi
poszukac kogos na wschod od Krakowa, tam maja (ciekawe, bo do Zgorzelca
raczej blizej ;-))
3. Kandyzowane skorki wszystkiego, na wage i w opakowaniach, od pomaranczy
przez cytronete, papaje, dynie ananas i Bog wie co jeszcze. Az
zazdroscilem. Jak kogos interesuje, w opolskim realu po 2.29zl za 200g w
pudelku.
4. Plakanie krokodylowymi lzami jakie te sery w Polsce drogie okazalo sie
nieznajomoscia tematu. Oznajmiam, ze za 100zl mozna kupic ponad 5 kg
roznych (dobrych) serow i jeszcze pieniadze na bilet MPK zostana. To nie
tylko w hipermarketach, ale tez u baby na wsi (tylko tam byly 3 gatunki
sera, ale w cenie 15 do 20zl za kilogram). Najdrozszy jaki widzialem, to
francuski Rocqefort (z dokl. do pisowni) po chyba 89zl/kg.
Przyprawy do piernikow byly prawie wszedzie. Poskarzylem sie dzisiaj
promotorce Kamisa, ze cuminu nie mieli, ale i tak nie wiedziala o co
chodzi. Za 8 przypraw moglem dostac kolendy, wiec poprosilem o kumin ;-))
W restauracji bylem tylko raz, wcinajac eskalopki wieprzowe z lazankami z
kapusta i do tego panierowane brokuly. Bardzo dobre. Cena 29zl, nie wiem,
czy to na Wroclaw duzo czy tanio.
Na pierogach ruskich w Opolu kolo dworca bylem oczywiscie 2 razy, ale to
sie rozumie samo przez sie (kto je osobiscie zna).
To tak na szybko. Wskakuje do
wanny obstukiwac cement.
Waldek